Moto Wieści

Zero DSR to jednoślad obłędny i elektryczny2 min read

31 stycznia 2020 2 min read

Zero DSR to jednoślad obłędny i elektryczny2 min read

Jeśli idzie o jazdę motocyklem po leśnych duktach, to chyba nie ma lepszego sposobu, niż dosiąść elektryka. To właśnie w ten sposób można próbować pogodzić swojego wewnętrznego troglodytę i miłośnika misiów polarnych. To wspaniałe uczucie, kiedy wywołujesz niemały dysonans w swojej głowie. Z jednej strony, widząc piękne okoliczności przyrody, prawie nigdy nie udaje mi się oprzeć pokusie, by pojeździć po nich na motocyklu offroadowym.

Z drugiej, zaspokoiwszy już małego petrolhead’a w mojej głowie, pozostawiam w sobie rozczarowanego miłośnika przyrody. Bo przecież przelotową Yoshimurą, czy nawet Akrapovic’em z DB killerem prawie na śmierć przestraszyłem przed chwilą trzy czwarte mieszkańców lasu, którzy teraz mocno straumatyzowani muszą dla rozluźnienia pouprawiać seks. I znowu populacja dzików jest poza kontrolą i znowu bobry będą do odstrzału.

Outdoorowy i cichy

Sami więc rozumiecie, że trudne jest życie uwielbiającego zieleń, a jednocześnie chorego na motocyklizm człowieka. Ale czy na pewno? Od niedawna jest sposób, by pogodzić zwaśnione byty wewnętrzne, a nazywa się on ZERO DSR. Nie dość, że wygląda obłędnie, to jeszcze jego parametry łudząco przypominają te, którymi legitymują się – napędzane toczonym przez samego Belzebuba z czeluści ziemi – motocykle spalinowe tego segmentu.

Zasięg na poziomie 315 kilometrów (wersja ZERO DSR BLACK FOREST ZF14.4 +POWER TANK) nie ustępuje przeciętnemu przedstawicielowi klasy adventure napędzanemu oktanami i przypomina mi Hondę Africa Twin DCT. Z kolei moc na poziomie 70 KM jest niemal bliźniacza do Yamahy T7 z rocznika ubiegłego. Z prędkością maksymalną rzędu 163 km/h DSR BLACK FOREST nie powinien mieć kompleksów przed swoimi spalinowymi kolegami z klasy ADV.

A wygląd? Tę kwestię zazwyczaj pozostawiam do indywidualnej oceny, ale w tym wypadku z przyjemnością zrobię wyjątek. Stworzony przez producenta motocykli elektrycznych w duecie z amerykańskimi projektantem odzieży outdoorowej, jednoślad wygląda dobrze. Design doskonale koresponduje z przeznaczeniem jednośladu. Motocykl obuty w sakwy wygląda jak gotowy na podróż dookoła świata i to taką, która teoretycznie może nie odcisnąć złamanego cala kwadratowego śladu węglowego.

Źródło: Electrek.