Lifestyle UTO

To chyba najpiękniejszy elektryczny rower, jaki widziałem2 min read

21 października 2019 2 min read

To chyba najpiękniejszy elektryczny rower, jaki widziałem2 min read

Rynek elektrycznych rowerów rośnie jak na drożdżach, jak i zresztą cała branża związana z elektrycznymi środkami transportu miejskiego. Zwykle jednak projekty elektrycznych rowerów nie powodują we mnie żadnych emocji. Ten konkretny projekt porwał mnie jednak na tyle, że chciałbym go mieć. Niestety, jest jedna przeszkoda — cena.

Wszystkie projekty, a przynajmniej większość, rowerów elektrycznych, które widziałem, mnie do siebie nie przekonały. Mówię tu o przykuwaniu uwagi. To z reguły kulfoniaste, mało zgrabne i charakterystyczne twory. Z rowerem o nazwie Roadster jest zupełnie inaczej. Wygląda on naprawdę kapitalnie. Stylistyka retro zwraca na siebie uwagę, nawiązując do wyglądu starych motocykli. Nie sposób obok niej przejść obojętnie.

Czyż nie wygląda wybornie? Spójrzcie na to charakterystyczne światło przednie, które nie jest atrapą, a funkcjonalnym rozwiązaniem. Zwróćcie uwagę na pięknie wkomponowane akumulatory, które symulują wygląd silnika oraz na piękne dodatki, jak siodełko, czy manetki. Oczywiście nie zabraknie już nieco brzydszego dodatku w postaci napędu ukrytego w tylnym kole, no ale w końcu to rower elektryczny.

Patrząc na specyfikacje Roadstera, mogę napisać, że nie zabraknie niespodzianek. Rower ten może osiągnąć zasięg nawet do 120 km (oczywiście przy założeniu rozsądnego zużycia baterii). Zasilany jest 750W silnikiem w wersji podstawowej, do nawet 3000W w wersji Race, za którą oczywiście przyjdzie słono dopłacić.

Mimo zastosowania aluminiowej ramy, Roadster do najlżejszych niestety nie należy. Jego waga oscyluje w granicach 40 kg, ale to wartość, na którą mógłbym przymknąć oko, biorąc pod uwagę mocny silnik i spory zasięg urządzenia. Jeśli chodzi o maksymalną prędkość, to rower rozpędza się w nawet do około 56 km/h w wersji odblokowanej, przy czym domyślna prędkość maksymalna to nieco ponad 30 km/h.

Oczywiście przy tak pięknych projektach, przyzwoitych specyfikacjach, pozostaje aspekt nieco bardziej przykry, ale nie zaskakujący — cena. Za podstawową wersję Roadstera przyjdzie zapłacić około $7000, a za wersję z mocniejszym silnikiem i większą baterią nawet o niespełna $1000 więcej. Nie jest więc to zabawka do codziennego przemieszczania, a raczej dzieło sztuki do niedzielnych podróży wokół osiedla i budzenia zachwytu sąsiadów. Mimo wszystko jest piękny i nie wiem, czy nie zamieniłbym swojego wysłużonego motocykla na to cudo.