Moto Wieści

Milandr SM-250 to motocrossowa łódz podwodna z Rosji2 min read

20 stycznia 2020 2 min read

Milandr SM-250 to motocrossowa łódz podwodna z Rosji2 min read

Pojazdy napędzane woltami mają przewagę na tymi, które wprawiają w ruch oktany. Praktycznie pod każdym względem, poza zasięgiem. Ale wierzę, że i na tym polu niebawem, co najmniej je dogonią. Wracając jednak do zalet – pojazdy o napędzie elektrycznym nie potrzebują tlenu, w przeciwieństwie do spalinowych. Na poniższym nagrani widać, jak można ten fakt wykorzystać. 

Niby jest go na naszej planecie pod dostatkiem, bo aż 0,21 * (5 * 1015) tony ale jednak czasami okazuje się towarem deficytowym. Doskonale wiedzą, o czym tu mowa nurkowie, górnicy, czy himalaiści. Powagę okazjonalnego braku O2 zauważył także producent rosyjskiego motocykla Milandr SM-250, który postanowił pokazać przy tej okazji jedną z największych zalet napędu elektrycznego nad spalinowym. 

Na poniższym wideo widzimy, jak rider wjeżdża na swojej offroadowej maszynie po same… cojones, bijąc w ten sposób na głowę głębokość brodzenia wszelkich znanych mi jednośladów o napędzie spalinowym. 

Ktoś powie, że już taki jeden był i na swoim crossie jeździł nawet po oceanie. Faktycznie, niejaki Robbie Maddison, swoim wideo z sierpnia 2015 wyłożył niezłą lekcję hydrodynamiki. Jednak wystarczy sobie wyobrazić, co stałoby się, gdyby tylko do układu dolotowego dostały się niewielkie ilości wody. Takie wyczyny, jakich dokonuje Milandr SM-250 są dla maszyn z napędem spalinowym po prostu nieosiągalne.

Zachodzę w głowę, ile maszyn zdołał utopić Maddison w toku powyższej próby, skracając jednocześnie tłoki swoich dwusuwów o kilka centymetrów.

Tymczasem elektryk ma w głębokim poważaniu, czy zanurzony jest w wodzie po kostki, po kolana, czy po samą szyję. Wystarczy tylko, żeby miał szczelną skrzynkę na baterię i okablowanie. We wcześniejszej części nagrania widać, że Milandr SM-250 nie ustępuje pola klasycznym offroadowcom pod względem zwinności i obycia na poważniejszych wertepach. 

Motocykl, zasilany 6,6 kWh baterią, rozpędza się do pierwszej setki ze startu zatrzymanego w granicach 4 sekund. Prędkość maksymalna deklarowana przez producenta, to 120 km/h i tak naprawdę w terenie więcej nie potrzeba. Dwukołowa łódź podwodna z Rosji napędzana jest 56 konnym silnikiem i zmusza mnie właśnie do refleksji, że chyba już nie potrzebuję moje żaglówki, wolę Milandra. 

P.S. Tanio sprzedam Sasankę 620. Oferty proszę kierować na adres mailowy redakcji 😉 .

Źródło: Milandr.


Autorem artykułu jest Jakub Tomaszewski.